Palikot i jego “ludzie” to najgorętszy temat ostatnich tygodni. Przyjrzyjmy się temu bliżej. Wystarczy wspomnieć jedno nazwisko, Robert Biedroń, to osoba, która oficjalnie mówi o swojej orientacji seksualnej, co wywołało burzę na skalę krajową. Biedroń przy takim skandalu nie ma nawet szans, żeby bronić się swoją przeszłą aktywnością. Niewielu z nas wie, że zajmował się on działalnością w obronie praw człowieka, a nawet publicystyką. Z podobnym problemem boryka się Anna Grodzka - wiceprzewodnicząca klubu poselskiego Palikota. O tym, że jest osobą transseksualną, opowiedziała publicznie po raz pierwszy już w 2008 roku. Cała Polska zadaje sobie teraz pytania, czy są to odpowiednie osoby do sprawowania władzy w naszym kraju? Czy odpowiednim osobom powierzyliśmy tak ważne obowiązki? Zwłaszcza, że jesteśmy krajem bardzo zdominowanym przez poglądy religijne. Jednak z drugiej strony, czy nie mają oni szansy na normalne życie? Odpowiedź na to pytanie nie jest nam znana. Ale nie tylko Polska jest obfita w takie afery. Wiadomości USA, 7 czerwca 2011 rok, przedstawiciel Izby Reprezentantów - Anthony Weiner publicznie wyznał, że utrzymywał “kontakty” z kobietami w Internecie. I tutaj grupą społeczną, która cierpi na tym najbardziej, są oczywiście starsi, którym postawa polityków spędza sen z oczu. Co jest jednak niepodważalnym faktem? Że to nie tylko media nakręcają podobne afery polityczne, ale także społeczeństwo, które z natury lubi brać innych na języki. Afery aferami, skandale skandalami, ale spójrzmy prawdzie w oczy. w życiu codziennym możemy zaobserwować jeszcze więcej podobnych, a nawet bardziej oburzających sytuacji. Więc starajmy się być tylko ludźmi i nie zapominajmy, że inni też nimi są.